KORONAWIRUS

Ta epidema czy pandemia dotyczy całego świata i pewnie cały świat czuje. Gdześ pojawia się myyśl, że Bóg zabraał Ziemii Macieja,  żeby ten nie był śświadkiem trudnych czasów,

 

Nie potrafię zrozumieć, co się dzieje. Ale jest drobny pozytyw, w nocy po prostu chciałam posłuchać Mszy. Kiedy pojawia się modlitwa o wyhamowanie epidemii, pojawia się dodanie w myślach ”Panie powiedz, czego mamy się nauczyć”. A dzisiejszy dzień jest pełny negatywnych emocji, Cioci chyba gorzej, Wujek nerwowy, a ja płaczliwa.

I jestem zagubiona, nie bardzo wiem, co się dzieje.

Właściwie ostatni zapis jest wciąż aktualny, nie bardzo dociera do mnie, co się dzieje. Próbowałam zrobić zakupy w Internecie, ale braki są na tyle duże, że moje całe zakupy wynoszą 23,19. Nie ma jogurtów, sera, mleka, mąki i wielu innych rzeczy. Trudno jednak przyjąć do wiadomości, że jest epidemia, gdy w województwie zachorowało 9 osób. Kiedy przeglądam strony sklepu, mam wrażenie, że kupują w hurtowni to, co akurat jest.

Rząd ogłosił stan epidemii. Nie bardzo wiem, co to oznacza dla szarego człowieka.

Wujek pluł nienawiścią, mówił Cioci, że był przeze mnie wykończony, kiedy Ciocia była w szpitalu. Poryczałam się …

Zakupy zrobione, dzisiaj będą. Jest mąka, ocet winny, przecier ogórkowy i szczaw siekany i 26 innych /ale dużo przypraw/. Ciocia do tej pory była przeciwna robieniu zapasów, ale dzisiaj raczej zmieniła zdanie. Kiedy zadzwoniła Kuzynka, zapytała sugerując odpowiedź, że chyba nie robi zapasów.
– Oczywiście, że robię zapasy – odpowiedziała Kuzynka.
Ale znowu nie ma co kupić.

Dzisiaj zmarł Maciej Kosycarz, znany gdański fotografik, ale przede wszystkim mąż koleżanki ze Wspólnoty, za którego się modliłam. Ta śmierć i epidemia są niezrozumiałe.

Dzisiaj było spotkanie Wspólnoty on line, odmówiliśmy Różaniec za duszę Macieja. Cały czas wydaje mi się, że otacza mnie cos nierzeczywistego. Tymczasem epidemia trwa, a Maciej nie żyje /oba stwierdzenia wydają się abstrakcyjne/.

Kiedy zrobiłam zapasy, poczułam się spokojniejsza. Przynajmniej nie zabraknie mąki, makaronu, oleju i oliwy i na chwilę ominą mnie podwyżki cen. Kupiłabym więcej, ale na przykład kaszy jaglanej nie ma.

Zapasy przestały na mnie działać /choć jeszcze nie dojechały/. Powinnam nie myśleć o zagrożeniu, ale to jest trudne. A wspomniane zagrożenie wydaje się abstrakcyjne i nieistniejące. Dopiero, kiedy pomyślę o szpitalu, boję się zarażenia. A myślę o rzucie SM, ale pewne objawy mogą być efektem braku 4aminopirydyny z USA i zatwardzenia.
A wczoraj na Wspólnocie /on line oczywiście/ Marek wypowiedział znamienne słowa „Panie, być może są to czasy ostatnie …”
Może są …

Cos znormalniało, dzisiaj zadzwoniła Pani Ewa z Bydgoszczy, że Profesora nie będzie planowanego 14ego, dowiadywać się mamy po 20tym. Poza tym pierwszy raz od dawna widziałam Sąsiada na dworze.

Chwilę temu wysłałam do Przychodni skany zamówień na recepty. A wcześniej była msza pogrzebowa Macieja Kosycarza. Przez epidemię na mszy mogło być tylko 5 osób, po drugiej stronie było 6 osób. Msza była bardzo pozytywnym przeżyciem, głównym celebransem był ksiądz Niedałtowski – duszpasterz środowisk twórczych, jak się okazało, prywatnie przyjaciel Macieja. Wzruszyłam się, czyli rozpłakałam, jak zabrzmiała pieśń na zakończenie mszy „Niech aniołowie Pańscy wezmą cię do nieba bram”.

Wczoraj miałam psychiczny kryzys, nie mogłam wytrzymać w domu. A teraz?

Cos mi się wydaje, że doła mam teraz co drugi dzień, aktualnie wygląda na to, że na Święta zostanę bez pieluch. Już nawet nie martwię o to, czego nie zdążymy przygotować, ostatecznie Święta nie zależą od sernika czy od sałatki. A życie i wiadomości są pełne sprzeczności, rano jednym ciągiem usłyszałam wiadomości o odwołaniu matur i egzaminów ośmioklasisty, o nowych restrykcjach /od16-04 obowiązku noszenia maseczek w miejscach publicznych/ oraz o mającej liczbie zakażeń. To ostatnie wydaje się być nieprawdą.

Właśnie przeczytałam w Internecie cos dołującego, Kaczyńskiemu zależy na wyborach 10 maja i dlatego jest gotowy kłamać, a nawet zwolnić Ministra za mówienie prawdy o chorobie.

Chyba się temat jeszcze bardziej skomplikował, bo istnieje jeszcze cos takiego jak ekonomia. Konieczna jest równowaga, czyli to, co wcześniej do mnie nie docierało. Okazuje się, że można jednocześnie pewne restrykcje zwiększać, a pewne zluzować, czyli luzując, zwiększać protekcję.
Pozostaje jeszcze strona duchowa, tutaj są kwestie zmian na świecie i w nas samych. Ja sama jestem inna, jestem bardziej otwarta na słowa Boga. Kiedy Maciej Kosycarz był ciężko chory, w głowie pojawiła mi się myśl, że niedługo nie będzie potrzebował modlitwy o zdrowie. Po fakcie interpretacja wydaje się jasna, ale wtedy nie chciałam myśleć o śmierci. Maciej zmarł kilkanaście godzin później. Podziękowałam Bogu za tą myśl. I chyba właśnie w takim kierunku duchowym zmierza nasz świat.

W tej chwili nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wydarzy się cos negatywnego. I nie wiem co.

Nie zdarzyło się jednak nic wyjątkowego. To oznacza także, że nie ma żadnej spektakularnej poprawy. Za to jest coraz bardziej nerwowo,

Są jednak też pozytywy. Ciocia z Wujkiem dostali poszukiwane listwy kafelkowe i to dla mnie za darmo. A ja czuję się prostu nijak, człowiek nie przyzwyczaił się jeszcze do tej kwarantanny, a mówi się, że ona może potrwać półtora roku.

Podobno przypuszcza się, że ta pandemia zaowocuje depresją. Fakt, czuję się zawieszona, nie potrafię znaleźć sensu życia. Już wiem, dlaczego czułam się zaniepokojona po zakupach. Wydawało mi się, że ktos zciemnia, bo nie ma żadnej wyraźnej poprawy. OK, poprawy nie ma, ale posiadanie dużej oferty wyłącznie tyle, że dostawca makaronów radzi sobie dobrze.

Muszę rozliczyć się ze sobą, cos mi wydaje, że przesadziłam z nastrojem depresyjnym. Przecież to nie jest Cioci wina, że zachorowała psychicznie. Jednak wykrzyczałam przez łzy, że ona reaguje na moje łzy słowem „przestań”. Ja do tej pory zawsze byłam cierpliwa. A mój wybuch chyba zadziałał, Ciocia teraz kaja się.

Oj, moja forma psychiczna nie jest dobra. Nie chcę kontynuować rozdziału w cienkim nastroju. Poza tym od jutra zaczyna się luzowanie restrykcji, dzisiaj było najwięcej zachorowań.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *